Dzień 39 – Kanchanaburi – Wodospady Erawan

Dzień 39 – Kanchanaburi – Wodospady Erawan.

5-ego stycznia wyruszyliśmy na stację autobusową by dostać się do słynnych w okolicy wodospadów Erawan. Są one położone w parku narodowym Erawan, około 65 kilometrów na północ od Kanchanaburi, co oznacza około 1.5h jazdy autobusem.

Autobus, podobnie jak pociąg dzień wcześniej jest dosyć intrygującym pojazdem. Mały i ciasny do tego stopnia, że Kuba ledwo mógł włożyć kolana między siedzenia, podłoga była drewniana, z przodu, tuż obok kierowcy była dodatkowa boczna kanapa na dodatkowych pasażerów, a na suficie, dla ochłody zamontowane były wiatraki. Ciężko to opisać, chyba najlepiej odda klimat tego miejsca poniższe zdjęcie i film z wnętrza.


Droga do Parku Narodowego Erawan wiedzie przez podmiejskie drogi, momentami przecinając piękną turkusową rzekę mającą swoje źródło w okolicy wodospadów.

20180105_111302

Gdy w końcu dotarliśmy, przy bramie pobrana została opłata za wejście, a chwilę dalej zostaliśmy wysadzeni tuż przed rozpoczęciem szlaku.

Park Narodowy w Erawan oferuje jeden główny szlak wiodący do 7-miu przepięknych wodospadów oraz jeden w kierunku doliny. Ponadto, można tutaj zoragnizować nocleg lub (chyba?) wynająć namiot. Kolejne wodospady znajdują się od siebie w odległościach od 150 do 500 metrów, a cała wędrówka to około 2.5 km.

20180105_120050

Już na samym początku miejsce oczarowuje swoją fauną i florą. Przepiękne drzewa i turkusowa rzeka sprawiają wrażenie, że jak z jednego z filmów przygodowych. Gdy idziemy, najpierw zauważamy ogromne ryby pływające tuż przy powierzchni, a chwilę później otacza nas gromada małych białych motyli – miejsce jest magiczne.

Mozolnie zdobywamy kolejne wodospady. W zasadzie, pierwsze dwa z nich to spokojny płaski spacer, kolejne dwa, to chwila drogi w górę, ale nadal jest stosunkowo lekko.

Przy każdym z nich można się zatrzymać i wejść do wody, my decydujemy się na dłuższą przerwę i ochłodę w wodzie przy czwartym wodospadzie. Okazuje się, że rzeka oferuje darmowe Fish Spa, a stada rybek zaczynają podgryzać nas w nogi. Im większe, tym mocniej gryzą, choć te największe wydają się już mądrzejsze i nie próbują polować na człowieka 🙂 Jest to podobne, choć inne uczucie niż to, które opisywaliśmy podczas pobytu w Kuala Lumpur (Fish Spa w Parku Ptaków w Kuala Lumpur) – nieprzyjemne łaskotanie połączone z zaskoczeniem 🙂 Po chwili można się trochę przyzwyczaić, ale nadal pozostaje pewna nieufność 🙂

20180105_142206

Idziemy dalej w górę! Trudności zaczynają się mniej więcej w drodze do szóstego wodospadu, zaczyna robić się coraz bardziej stromo. Szlak do ostatniego z nich wiedzie po śliskich kamieniach a momentami idziemy nawet w rzece. Można się poczuć niczym Indiana Jones. Nie poddajemy się i dzielnie idziemy dalej – jesteśmy dobrze ubrani, oboje mamy wygodne buty.

Z przerażeniem i pewnym podziwem obserwujemy grupy azjatów w japonkach, którzy wyglądają jakby mieli zaraz zjechać wszyscy razem z góry. O dziwo, nikt się nie wywrócił w naszej obecności, pomimo naprawdę trudnych momentów.

W końcu docieramy do samego szczytu, gdzie pozwalamy sobię na kolejną chwilę odpoczynku, a Kuba kąpie się w ostatnim stawie.

20180105_145234

Po zejściu łapiemy ostatni autobus do Kanchanaburi, który jest przepełniony. W parku spędziliśmy około 5 godzin i był to bardzo przyjemny dzień w pięknych okolicznościach przyrody! Zakończyliśmy ten piękny dzień jedzeniem z lokalnego night-marketu i powrotem do naszego nawodnego hostelu.

20180105_180906

Jedna uwaga do wpisu “Dzień 39 – Kanchanaburi – Wodospady Erawan

  1. Hanna Soral's awatar Hanna Soral

    Ale jazda! Widoki piękne.Proszę o jakiś filmik z podróży ubogaca odbiór Waszych przeżyć podróżniczych. Ten z autobusu mi to uświadomił no i słychać Was co jest ekscytujące !!!. Pozdrawiam Hanka

    Polubienie

Dodaj komentarz