
5 grudnia, czyli trzeciego dnia naszego pobytu w Kuala Lumpur postanowiliśmy odwiedzić słynne Batu Caves. Jest to nazwa kompleksu świątyń-jaskiń (i pobliskiej im wsi) położonych na północ od Kuala Lumpur.
Do pociągu wpadliśmy pośpiechem, mając przy tym sporo szczęścia, bo okazało się, że niektóre wagony są dedykowane wyłącznie dla kobiet. W trakcie jazdy szczekaczki w kolejce, również nawołują, że jeżeli mężczyzna trafił do błędnego wagonu to powinien przenieść się do innego.
Po około 30-40 minutach jazdy dotarliśmy. Wyszliśmy z kolejki, wyszliśmy z dworca i nagle… małpy! W okolicy Batu Caves żyją duże ilości dzikich makaków. Było to nasze pierwsze spotkanie, oko w oko z małpami. Z pewną dozą uprzedzenia, wyminęliśmy człekokształtne i ruszyliśmy w kierunku jaskiń.

Gdy zbliżaliśmy się do wejścia, oczom naszym ukazał się 42 metrowy pozłacany pomnik hinduistycznego bożka wojny Murugana. Stoi on u progu 272 schodów wiodących do głównej jaskini. Schody są bardzo strome, a wspinaczkę dodatkowo utrudnia upał i szalejące wokół małpy. Po drodzę do szczytu mija się wodospad, który przyjemnie chłodzi powietrze.
Po dotarciu na szczyt okazuje się, że jaskinia jest ogromna, a w ścianach można zobaczyć różne ołtarzyki, figurki i dary od wiernych. Wszystkie hinduistyczne rzeźby są bardzo kolorowe i często przyzdabiane kwiatami. W jaskini trwa również budowa
(lub renowacja) kawałka świątyni, chociaż z naszej obserwacji, robotnicy więcej czasu spędzają tocząc bój z małpami niż pracując.
Wchodząc w głąb okazuje się, że czekają na nas kolejne strome, lecz tym razem krótkie schody do następnej komnaty. W środku znajduje się zadaszona przestrzeń z małym pomieszczeniem chroniącym figurkę bożka, otwieranym na czas modłów. Mieliśmy szczęście zobaczyć taką krótką ceremonię.
Ta ostatnia część jaskini jest najbardziej widowiskowa, gdyż spoglądając w górę, zauważamy, że komnata jest otwarta, a z zewnątrz, wkradają sie do środka spływające do dołu dzikie pnącza.
Po wyjściu z jaskiń zjedliśmy prawdziwe indyjskie jedzenie, a na deser spróbowaliśmy słodkich wyrobów z pobliskich straganów. Ich słodycze opierają się na orzeszkach arachidowych, dużej ilości cukru i ryżu lub mące ryżowej. Są to wyroby, które dobrze znoszą wysoką temperaturę, ale dla naszych podniebień są po prostu bardzo słodkie.
Gdy Kuba wyrzucił opakowanie z resztką słodkich ziarenek ryżu, do śmietnika natychmiast wbiegła małpa i porwała woreczek. Usiadła na pobliskim słupie i zaczęła wybierać ziarenka. Mądre to zwierzątko, ale niezbyt czyste, więc po zjedzeniu, puściło opakowanie z wiatrem.

Po tych atrakcjach wróciliśmy do Kuala Lumpur i zaczęśliśmy planowanie kolejnego dnia 🙂