Dni 23-24 – Koh Phi Phi – Wyspiarskie chwile.
Kolejne dwa dni spędziliśmy leniwie na wyspie. Plażowaliśmy, obchodziliśmy tłoczne uliczki, jedliśmy i podziwialiśmy widoki.
Załapaliśmy się również na lokalną imprezę z muzyką na żywo. Muzyk czasem nie znał słów angielskich piosenek, posikował się wtedy widownią lub tekstami z internetu na telefonie. W pewnym jeden z widzów zaśpiewał całe dwie piosenki by ratować grajków. Nie przeszkadzało to jednak dobrej atmosferze i drinkom popijanym z tzw. „bucketów” czyli plażowych wiaderek – jest to dosyć specyficzny, ale typowy sposób podania na Tajlandzkich wyspach.
Udało nam się sfotografować: kolejną świetlistą choinkę, zaspanego kota oraz księżyc w nowiu tuż po zachodzie słońca.
Kolejnego dnia udaliśmy się na polecany przez miejscowych punkt widokowy. Wybraliśmy dłuższą, lecz bardziej malowniczą drogę. Okazał się to lepszy wybór, ponieważ alternatywą były bardzo stromę schody, na które nie mieliśmy ochoty w takim upale.

Tak zakończyliśmy nasz krótki pobyt na wyspach Phi Phi.
