Dzień 29 – Koh Phangan – Deszcz
W nocy z 25ego na 26ego grudnia zaczęło padać i nie przestawało przez cały dzień. Z tego powodu, rano wyszliśmy jedynie na śniadanie, a tuż przed zachodem słońca wybraliśmy się na spacer.
Nasza przechadzka pokazała nam, że nie tylko my postanowiliśmy nie wysadzać nosa spoza naszego bungalowa. Nie to że byśmy jakoś szczególnie obawiali się deszczu – powodów było kilka, chcieliśmy zebrać siły przed nadchodzącym intensywnym czasem w Bangkoku, Julia ostatecznie wychodziła z problemów żołądkowych, a do tego nadrabialiśmy sprawy organizacyjne. W miasteczku okazało się, że tam gdzie parę dni wcześniej nie mogliśmy przedrzeć się przez gąszcz starganików, dzisiaj ulice były puste.
Po godzinnym spacerze wróciliśmy do domku – jutro czekała nas długa podróż!
